W życiu
każdego czytelnika zdarzają się książki, które zmieniają go na zawsze. Dla mnie
jest to wydana w serii The Art of Storytelling (zainicjowanej przez wydawnictwo
Lambook) książka " Zaklinacz słów". Po sukcesie w proszeniu o wywiad
Pani Cherezińskiej zebrałam się na odwagę i napisałam także do Pani Shirin
Kader. Zawsze marzyłam, że będę mieć okazję zadać jej kilka pytań i oto jest:
DRUGI WYWIAD KSIĘGANNY!
![]() |
| Shirin Kader* |
KSIĘGANNA: Bajarze w kulturze arabskiej to
temat prawie nieznany dla polskiego odbiorcy. Czy było to jednym z powodów, dla
których napisała Pani "Zaklinacza Słów"?
SHIRIN KADER:
Nie. Pisząc „Zaklinacza” zupełnie nie myślałam o tym, żeby przekazać polskiemu
odbiorcy cokolwiek na temat orientalnych bajarzy. Opowieść układała się sama,
bajarze to tylko pewien element, można powiedzieć – rekwizyt, aczkolwiek cieszę
się, że przy okazji udało mi się nieco przybliżyć wschodnią sztukę bajarstwa.
K: Po lekturze odnoszę wrażenie, że ludzie w krajach
arabskich opowiadając historie zwracają uwagę na nieco inne aspekty niż dzieje
się to w krajach Europy. Czy Pani, znając tamtejszą kulturę znacznie lepiej niż
ja zgodzi się z tym poglądem? Jeśli tak: o jakich różnicach mogłaby Pani
powiedzieć?
S. K.: Odnoszę
wrażenie, że wszystkie baśnie świata zawierają podobne motywy. Wszędzie pojawia
się walka dobra ze złem, magiczne przedmioty, trudne zadania, które trzeba
wykonać. Czytając baśnie, nie szukam różnic, skupiam się na elementach
łączących, bo to znacznie ciekawsze. Od zawsze interesowało mnie wzajemne
przenikanie się odmiennych kultur, zapożyczenia, czerpanie pewnych wątków. Baśnie arabskie są bardzo bogate, obrazowe,
rozbudowane, są opowieścią w opowieści, stąd mówi się o ich szkatułkowej
budowie. Zwraca się w nich uwagę przede wszystkim na bogobojność, zasady
moralne, ukazanie roli przeznaczenia w życiu każdego człowieka, pochwałę
mądrości i sprytu. Czy nie są to kwestie znane również z naszych baśni
rodzimych? Myślę, że tak.
K: W centrum "Zaklinacza..."
umieściła Pani oddziaływanie na ludzi za pomocą historii. Co, Pani zdaniem może
dać słuchaczowi dobrze poprowadzona opowieść?
S. K.: Może
zmusić go do konfrontacji z samym sobą, do postawienia sobie pytań, na które
dotąd wcale nie szukał odpowiedzi. Każdy z nas inaczej reaguje na słowa, ale
to, co słyszymy, to, o czym czytamy, nie pozostaje bez echa. Chcąc nie chcąc,
staramy się do tego jakoś ustosunkować i często zaczynamy wówczas zastanawiać
się nad własnym życiem, przewartościowujemy wiele różnych spraw, po to, by
dotrzeć do prawdy. Słowa mają moc, którą
na co dzień ignorujemy. Dobrze opowiedziana historia jest w stanie przewrócić
nam świat do góry nogami.
K: "Zaklinacza..."pierwszy
raz czytałam zaraz po premierze. Z jego powodu sięgnęłam po inne powieści
napisane na podobnych motywach. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że stałą częścią
powieści osadzonych w kulturze i tradycji arabskiej jest pewien pierwiastek ( z
braku lepszego słowa) magii. Czy wynika to z mentalności i przekonań ludzi tam
wychowanych?
S. K.: Myślę,
że na całym świecie sztuka bajarstwa chętnie odwołuje się do motywów
magicznych, ponieważ przyciągają uwagę, potrafią zaciekawić, niekiedy budzą
strach, dotyczą nieznanego nam, a jednocześnie pociągającego świata. Mimo, że
islam, podobnie jak i chrześcijaństwo, potępia praktyki magiczne, w krajach
Wschodu ludzie wciąż żyją bardzo blisko magii, do dziś chronią się przed złym
okiem, wierzą w istoty nadprzyrodzone, w zjawiska nie mieszczące się w
granicach pojmowania. Nie wydaje mi się jednak, żeby to miało największy wpływ.
Baśnie powstały przecież wieki temu, a te motywy są nadal aktualne, wcale nie
straciły na atrakcyjności. Byłabym
skłonna zaryzykować stwierdzenie, że na przestrzeni setek lat, pod względem
zainteresowania magią, ludzkość się raczej nie zmieniła, ciągle lubimy zaglądać
w zaświaty. Wschodni bajarze potrafili to odpowiednio wykorzystać.
K: Poprzez wydanie " Zaklinacza..." i jego
sukces pokazała Pani, że o kulturze arabskiej da się mówić w sposób ciekawy i
bez lęku. Czego Pani zdaniem Polacy mogliby się nauczyć gdyby przestali
kierować się tylko stereotypami i sprowadzaniem wszystkiego dl strachu przed
terroryzmem?
S. K.: Dopóki
ktoś kieruje się stereotypami, nie nauczy się absolutnie niczego. Sam zamyka
sobie drzwi przed nosem, pozbawia się możliwości poznawczych. Strach zawsze nas
ogranicza, spowalnia w rozwoju. Gdyby Polacy mieli więcej okazji zetknąć się z
arabską gościnnością, porozmawiać z żywym człowiekiem, zamiast oglądać wszystko
na telewizyjnym ekranie, pod wieloma względami zmieniliby zdanie. Ludzie,
którzy podróżują na Wschód, niezwykle rzadko wypowiadają się o nim negatywnie.
Oczywiście mówiąc o podróżach, nie mam tu na myśli dwutygodniowych wakacji w
egipskim czy tunezyjskim kurorcie.
K: Jest Pani bardzo aktywna na swoim profilu na
Facebook'u. Udostępnia tam Pani ciekawostki i przepiękne , barwne zdjęcia. Czy
to po prostu z powodu własnej pasji, czy także po to, żeby pokazać mało znane oblicze
kultury z jaką Pani potencjalni czytelnicy nie mają na co dzień do czynienia?
S. K.: To
chyba duch przekory. Nie lubię przekłamań, ciasnego, jednostronnego podejścia
do tematu. Chciałabym, żeby człowiek
niemający żadnego kontaktu z kulturą arabską, mógł skonfrontować z czymś obraz
prezentowany przez współczesne media. Próbuję zmusić go do tej konfrontacji, do
zastanowienia się, czy to, co widzi na pewno jest prawdą. Staram się oswoić
ten powszechny strach, który zaczyna przybierać formę zbiorowego szaleństwa.
K: Co Panią urzekło w krajach arabskich, że wraca tam
Pani kiedy może i ciągle stara się poznać żyjących tam ludzi?
S. K.: Ludzka
życzliwość. Życie we wzajemnej bliskości, co czasem może drażnić, ale ma swoje
dobre strony, bo zna się sąsiadów, mieszkańców swojej dzielnicy i wszyscy
troszczą się o siebie nawzajem. Proste odruchy, takie jak podzielenie się z
kimś posiłkiem, odniesienie zakupów do domu, reagowanie, gdy komuś dzieje się
źle. Szacunek do starszych – nie ma domów opieki, samotnych starych ludzi. Największym
wstydem jest nie zadbać o rodziców. Oczywiście nie da się wszystkiego opisać w
kilku zdaniach, wypadałoby wspomnieć o zapachach, smakach, dźwiękach. Na Wschodzie czuję się tak, jakbym po
długiej wędrówce wracała do domu.
K: Czy w Pani opinii na polskim rynku wydawniczym są
książki jakie w rzetelny sposób przybliżyłyby chętnym kulturę arabską? Może
kilka przykładów?
S. K.: Oczywiście,
ale trzeba do nich dotrzeć. Zmorą rynku są opowieści o porwanych, zgwałconych,
spalonych etc., które, bazując na skandalu i chęci podsycenia lęku, świetnie
się sprzedają. Tego typu książki są wysoce szkodliwe. Czytelnicy zaczynają
mylić prawdę z fikcją literacką i na tej podstawie budować w głowie
nieprawdziwy obraz. Polecałabym przede wszystkim reportaże, relacje z podróży, klasykę
czyli np. powieści Mahfuza.
K: Myślę, że wielu Pani fanów (w tym także i ja) czeka
z niecierpliwością na "Cafe Istambuł". Uchyli Pani rąbka tajemnicy?
S. K.: „Cafe
Istanbul” to powieść wielowątkowa. W
pewnej orientalnej kawiarni na warszawskiej Pradze spotykają się całkiem obcy
ludzie. Każdy rozdział to historia innego bohatera. Ta książka jest wymagająca,
ciężko nad nią pracuję. Nie chciałabym, żeby czytelnicy dostali do rąk coś, z
czego nie mogę być zadowolona. Dlatego na razie nie mogę jeszcze mówić o dacie
premiery.
K: Księganna to blog literacki. Nie może zatem
zabraknąć pytania o ulubione lektury. Co Pani poleciłaby innym czytelnikom? Co
czyta najchętniej?
S. K.: Ostatnio
więcej piszę niż czytam. Nie mam ulubionych lektur, sięgam po tę książkę, która
w danym momencie przyciągnie mój wzrok. Uwielbiam Myśliwskiego, to mój literacki ideał, aczkolwiek czytelniczo też
pozostaję zazwyczaj na Wschodzie. Obecnie czytam „Kamienny dom”. Może to dziwnie zabrzmi, ale nie przepadam
za polecaniem innym ludziom książek, wolę kiedy książki same nas znajdują,
pojawiają się w odpowiednim czasie.
K: Dziękuję
serdecznie za poświęcony czas i życzę jeszcze wielu sukcesów literackich!
Nie
wiem cóż więcej mogłabym dodać. Może tylko jeszcze raz podziękuję za tyle
ciepła i otwartości jakie otrzymałam. Liczę, że " Cafe Istanbuł"
szybko osiągnie stan zadowalający na tyle aby podzielić się nim z czytelnikami,
a pomysłów nie zabraknie.
Jeśli
wśród czytelników są osoby, które wahają się czy sięgnąć po "Zaklinacza
słów" zapraszam do opublikowanej dziś recenzji książki. Może ona przyczyni
się do podjęcia przez Was decyzji o przeczytaniu, bo naprawdę warto(recenzja TU ).
Zapraszam
na oficjalny Profil Shirin Kader na FB- TU. Znajdziecie tam wiele ciekawych
informacji oraz piękne zdjęcia.
Pozdrawiam
Ania- Księganna
*Zdjęcie pochodzi z profilu Autorki na FB i jest jej własnością

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz