Należy
Wam się opowiastka tytułem wstępu.
Rok
2012.
Księganna- jeszcze wtedy bez zapędów blogowych ma trochę uwolnionej gotówki i
idzie kupić książkę. Tym razem spędzi w księgarni nieprzyzwoicie dużo czasu, by
w końcu wziąć książkę autorki, której kompletnie nie zna. Elżbieta Cherezińska? Kto to jest? Ulega namowom. Kupuje. Czyta.
Przepada. Wie, że w jej literackim półświatku nastąpiła rewolucja. Nikt tak jej
wcześniej (no może poza babcią) nie opowiadał historii. Co robi Księganna?
Wykorzystuje listę urodzinową na długo przed terminem i kupuje co tylko się da,
a wyszło spod pióra najlepszej polskiej pisarki (opinia w pełni
subiektywna) Pojawiają się pierwsze myśli, że może by tak pojechać na jakieś
spotkanie z tą pisarką.
Rok
2016.
Cherezińska dalej w modzie, a projekt pt. muszę mieć wszystko, co napisała
podlega systematycznej realizacji.
Przegapiam, albo po prostu nie mogę udać się na żadne z nią spotkanie. Może też
troszkę "cykam". Jak miałabym rozmawiać z człowiekiem, którego
geniusz historyczny wbija mnie w dziecięce bamboszki? Przecież wiadomo, że się
zbłaźnię.
![]() |
| Plakat promujący spotkanie |
Z nagła spotykam Przemka Kossakowkiego(relacja TU) i okazuje
się, że nie tak znów trudno gadać z kimś znanym. Niedługo po powrocie ze Szczecina na FB
pisarki odnajduję banerek, że spotka się z czytelnikami w poznańskim Muzeum Narodowym w niedzielę (15.05.2016).
Namawiam brata i
jedziemy. Na wariata w pociągu obmyślam pytania, bo przecież nie przepuszczę
okazji. Nie zraża mnie nawet to, że co chwilę pada, a pociąg jak na prehistorię
techniki przystało "rozkracza się" i na miejsce trafiamy godzinę
później niż to było planowane. Na szczęście mamy zapas. Lokalizujemy salę w Muzeum,
kupujemy bilety na wystawę , a wtedy...
... odwracam się i
momentalnie dostaję kręćka. Obok mnie przechodzi z uśmiechem Elżbieta
Cherezińska. W głowie przelatują mi setki myśli. Wspominam dni czytania jej
książek, myślę co powiedzieć, żeby nie wyjść na świra, a spróbować poprosić o
chwilę rozmowy. Najbardziej jednak mam ochotę ją uściskać i podziękować za to,
że pisze. I wiecie co? Oczywiście nic z
tego nie robię. Chwilowo mój zdrowy rozsądek mierzy sobie ponad 1,90 i
na co dzień jest moim bratem. Swoją aktywność ograniczam do nieśmiałego
"dzieńdobry" i idę na wystawę.
IMAGINES MEDII AEVI
Najprościej mówiąc z okazji
1050 Chrztu Polski Muzeum Narodowe przygotowało
wystawę poświęconą
sztuce średniowiecznej z okresu od 966 do około 1530 roku. Na wystawie będą eksponowane
zabytki z całej Polski. Założeniem ekspozycji jest ukazanie niezwykłego
bogactwa sztuki tego okresu w oparciu o wybór znakomitych dzieł przechowywanych
w zbiorach państwowych i kościelnych.[1]
Cała wystawa to 100 eksponatów różnego rodzaju, łączących w sobie aspekty ważne
z punktu widzenia kultury oraz historii naszego kraju. Jeśli kogoś to bardziej
zaciekawi dodam może, że wystawa objęta jest patronatem honorowym Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej
Andrzeja Dudy i patronatem Przewodniczącego Konferencji Episkopatu
Polski Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego Metropolity Poznańskiego. Tyle z
wiadomości zaczerpniętych ze strony poświęconej wystawie, którą odnajdziecie TUTAJ.
Zawiera opis najważniejszych eksponatów oraz wydarzeń z nią powiązanych.
Wystawę można zwiedzać do 17.07.2016.
Jak to wygląda z punktu
widzenia laika - zwiedzacza, który nawet lubi opowieści z historii, ale daty
myli do dziś? Niezapomniane. Kreator wystawy się postarał. Stworzył klimat
odczuwalny podczas chodzenia.
Odwiedzający, o ile nie będą się spieszyć mają szansę wczuć się i
zaciekawić. Warto poświęcić jedno wolne popołudnie i pójść, przyjrzeć się i
mieć sztukę na wyciągnięcie ręki. Dla
fanów prozy Cherezińskiej to też ciekawe, ponieważ zobaczą niektóre przedmioty
i style jakie przewijają się przez karty jej powieści.
Jeśli pójść tam z kimś,
z kim da się pożartować i wymyślać nowe nazwy, wykorzystanie dla eksponatów kabaret
gotowy (tak- nawet tydzień później zastanawiam się jak to się stało, że mnie
nie wyproszono). Poniżej zdjęcia z wystawy.
![]() |
| Wcale nie wyglądam jakbym tańcowała między zabytkami, prawda? |
![]() |
Romańska kadzielnica z Trzebnicy |
![]() |
| Akwamanila |
![]() |
Madonna szafkowa z Lubiszewa Tczewskiego |
![]() |
| Relikwiarz z kością palca Chrobrego |
![]() |
| Kopia włóczni ofiarowanej Bolesławowi na Zjeździe Gnieźnieńskim w 1000 r. |
Gra
w dwa ognie. Bolesław Chrobry. Burzliwa droga do korony.
Pora na gwóźdź
programu. Czas na wykład. Chcemy siedzieć, więc zaraz po wyjściu z wystawy
lecimy zająć miejsca. Zdziwiona
rejestruję, że ludzi nie ma za dużo, a średnia wieku czyni za mnie
przedszkolaka grupy. Na szczęście dosłownie na chwilę przed spotkaniem sytuacja
się poprawia. Wyciągam notatnik, chociaż mam pełną świadomość że nie zapiszę za
wiele rozwojowych cytatów. I to wcale nie dlatego, że ich nie będzie. Będą, ale
ja nie zdążę zanotować woląc słuchać.
Rzadko ma się okazję spotkać takiego pasjonata historii, który skacze między
imionami, datami miejscami i wydarzeniami jakby sam był ich świadkiem, bądź
złapał jakieś łącze z przeszłością.
Opisy są tak
plastyczne, że ma się wrażenie słuchania relacji z poprzedniego dnia.
![]() |
| Elżbieta Cherezińska podczas wykładu |
Dowiadujemy się, że
patrząc na działania Mieszka I możemy zrozumieć, że był sprytnym, zmyślnym
politykiem, walczącym o własne interesy bez oglądania się na sentymenty. Jeśli
analizować natomiast działania Bolesława Chrobrego, można wysnuć wniosek, że
odziedziczył po ojcu wszystkie te cechy dobrego polityka, a także, co pokazuje choćby
jego relacja z Ottonem III, był człowiekiem z ogromną charyzmą. Podczas wykładu, poszczególni, mniejsi i
więksi bohaterowie ówczesnej historii zyskują określony wygląd, charakter i
przyzwyczajenia. Są przez to bliżsi odbiorcy, a ich zachowania bardziej
zrozumiałe, naturalne. Słuchając takiego wykładu człowiek wspomina własne
lekcje historii i zaczyna żałować, że nie wyglądały właśnie tak. Postawa Pani
Elżbiety oraz jej podejście do faktów historycznych pokazują, co zresztą
podkreśliła sama, zwracając się do słuchaczy, że warto zastanawiać się nad tym co podają źródła. Czasem dobrze jest
pokombinować, starać się spojrzeć na niektóre zdarzenia inaczej niż podają np.
subiektywne kroniki. Oczywiście nie wszystko uda się wyjaśnić i w pełni uprawdopodobnić.
Wtedy na scenę wkraczają domysły, do których mamy przecież pełne prawo.
Czas przeznaczony na
spotkanie minął za szybko. Ani się człowiek obejrzał, a już bije końcowe brawa.
Trzeba lepszej recenzji?
Organizatorzy razem z
wydawcą Pani Elżbiety zaskakują słuchaczy mówiąc że można wygrać książkę
pisarki o ile pod krzesłem, na którym się siedzi znajdzie się kopertę. Myślę
sobie: nie Chalaszek, takiego fartu mieć
nie będziesz, to by było za piękne... Patrzę...
...JEST!
Nie wiem jak to robię,
że nie padam tam na zawał. Ustawiam się w kolejkę, dostaję autografy do dwóch
książek(jedną przywiozłam ze sobą). Udaje mi się zamienić z Panią Elżbietą
kilka słów. Brat robi zdjęcia. Z rozmowy wyniknie już niedługo niespodzianka tu,
na blogu, ale o tym póki co sza! Nie będę zapeszać. Warto śledzić i czekać,
jest na co!
![]() |
| AUTOGRAF! |
Pisząc te słowa prawie
tydzień później wiem, że 15 maja osiągnęłam jeden z limitów mojego
czytelniczego szczęścia.
Książki Pani
Cherezińskiej pewnie nie raz pojawią się
na blogu. Polecam w ciemno!
Nie bierzcie ze mnie
przykładu i zamiast czekać lata jak "na zbawienie" korzystajcie jeśli
tylko będziecie mieć okazję by spotkać autora, którego cenicie.
Warto nie przepuścić
okazji i wybrać się także na wystawę. Zawsze miła odmiana i nowy sposób
spędzania wolnego czasu.
Pozdrawiam
Ania-
Księganna
















