Bywa, że trafiamy w
miejsca, których wcześniej nie planowaliśmy odwiedzać i na wydarzenia, o
których nie wiedzieliśmy. Idziemy, bo ktoś poprosił, chce, a my sami nie mamy
totalnie pojęcia czego się spodziewać. Entuzjazm jest ostatnią z emocji jakie
moglibyśmy poczuć w takiej sytuacji...
Kiedy 07 maja, będąc w Szczecinie dowiedziałam się, że akurat trafiłam na Piknik nad Odrą ucieszyłam się.
Wcześniej nie miałam okazji odwiedzać takiej imprezy, a przechodząc się między
stoiskami zauważyłam, że wstawiają się również niszowe wydawnictwa w mojej
głowie zrodziła się wizja nowych, tańszych książek, które zasilą moją
biblioteczkę Moja przyjaciółka miała jednak inne plany. Zaciągnęła mnie przed namiot
w Strefie Globtrotera i prosiła,
żebym razem z nią czekała na Przemka
Kossakowskiego, którego miała nadzieję wziąć na małe "spytki",
zważywszy na działalność, jaką ten prowadzi.
Normalnie dziennikarki
E- magazynu Horyzont w akcji, nie ma to tamto!
Szybka analiza
sytuacji: mam iść na spotkanie z gościem, o którym nie wiem zupełnie nic. Gdyby
nie Internet w telefonie i przebieżka po niezawodnym "wujku Google"
byłabym się o pana potknęła i nie poznała. Nie ma to jak wzorcowe przygotowanie
merytoryczne, prawda?
Okazało się, że
Kossakowskiego widownia może kojarzyć z dwóch, prowadzonych przez niego
programów: "Inicjacja" i "Szósty zmysł" emitowanych w
TTV. Z opisów wynika, że najprościej mówiąc Kossakowski to specjalista do
testowania na sobie wszystkiego w co ludzie nie dowierzają. Z tego tytułu dał się podłączyć do aparatury powodującej
ból o nasileniu identycznym do tego, jaki kobiety odczuwają przy porodzie,
zamykał się w celach więziennych, bądź spotykał z szamanami, czy
uzdrowicielami. Ze zdjęć patrzy na mnie
uśmiechnięty, pozytywny facet. Pod namiotem tłumy. Chyba najlepsza zachęta do
zostania na całym panelu Przemka, na który weszłyśmy, bo nie udało nam się go
"złapać" przed. Z miejsc siedzących została już tylko podłoga, a
chyba tylko coś w rodzaju klimatyzacji ratowało tłum przed ugotowaniem się na
twardo.
Na szczęście Przemek od
momentu wejścia na scenę zmniejszył dystans między nim, a widownią. Swoje
wystąpienie oparł o odpowiedzi na pytania
zadawane przez przybyłych, dzięki czemu niejednokrotnie wywiązywała się
dyskusja. Pojawiło się sporo bardzo ciekawych przykładów. Najważniejszym z
nich i jak mówi sam Przemek zarazem
powodem nazywania siebie kulawym
racjonalistą było jego spotkanie z szamanami w Ułan Ude. Zwątpił początkowo
w tamtejszych szamanów. Kazali mu kupić jedzenie i wódkę- dla duchów, prowadzą
całkiem normalne życie, korzystają z Facebooka, smartfonów i innych udogodnień cywilizacji. To przecież nijak się ma do
wyobrażenia Szamana jakie współczesność tworzy w świadomości masy. Kant dla
łatwowiernych? Sposób na turystę? Nie ma
łatwej odpowiedzi. Jedno pozostało pewne: odczuć z tego miejsca Kossakowski do
dziś nie jest w stanie do końca opisać, a o zrozumieniu w ogóle nie może być
mowy. To one zresztą były bezpośrednim impulsem do napisania wydanej w 2014
roku książki. "Na granicy zmysłów", bo o niej mowa sprawdza się tam gdzie
format telewizyjny wyraźnie kuleje i pozwala zrozumieć co czuje osoba,
doświadczająca czegoś, o czym wcześniej myślała w kategorii bujdy, kłamstwa,
oszustwa.
Co ważne podczas całego
spotkania Przemek nie starał się nikogo przekonać, że jest ponad publicznością,
bo widział, odczuł, doświadczył czegoś, do czego widownia nie będzie miała dostępu. Przeciwnie. Wyraźnie zaznaczał, że
opowiada o zdarzeniach tak, jak je zapamiętał. Wcale nie ma pewności czy to, co
widział nie było jakimś sprytnym chwytem marketingowym. Po zainteresowaniu
słuchaczy było jednak widać, że bez względu na poglądy tematyka uzdrowień i
pewnego rodzaju przekraczania granic jest popularna. Ludzie chcą o tym rozmawiać
i w szczecińskiej Strefie Globtrotera zyskali ku temu świetną okazję.
![]() |
| Przemek Kossakowski i ja |
Po dwugodzinnej
opowieści Przemka, ludzie mieli okazję podejść do niego, zdobyć autograf,
zakupić wspomnianą książkę, wymienić parę zdań. Wszyscy spotkali się z
życzliwością Kossakowskiego, odnajdującego się z łatwością w rozmowie
niezależnie od wieku rozmówcy. Przemek, pomimo widocznego zmęczenia zgodził się
również na wywiad dla Horyzontu,
który możecie przeczytać tutaj. Serdecznie polecam! Podkreślił w nim m.in., że
nie godzi się na postrzeganie go, jako wyjątkowego. Również ma granice, własne
lęki i przeszłość, z którą się zmaga. Opowiedział także o przygotowaniach do
poszczególnych nagrań.
![]() |
| Autograf zawsze w cenie |
Książka Przemka niecnie
wkradła się do TBR na maj, a jej recenzja ukaże się najpewniej w przyszłym
tygodniu.
Pozdrawiam
Ania-
Księganna




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz