Pisanie wierszy to ciągle jeszcze zajęcie, do
którego nie umiem się przyznawać. Chociaż powinnam powiedzieć inaczej. Lubię w
sobie to, że piszę. Problematyczne są dla mnie dopiero sytuacje wymagające ode
mnie wychodzenia przed moje teksty. To one mają wejść w interakcje z odbiorcą na
tyle by zapaść mu w pamięć.
| Stół chwały, czyli zachęta do czytania poezji |
Kiedy pojawiła się propozycja zorganizowania
wieczoru z moją poezją, spanikowałam.
Jak dotąd miałam kilka spotkań z młodzieżą podczas których
rozmawialiśmy zarówno o pisaniu, jak i
innych hobby. Zawsze starałam się aby był to czas pokazania dzieciom, że każda
pasja, jaką w sobie odkryją jest warta rozwoju. Chyba nawet trafiałam do nich
mniej lub bardziej, bo mój profil na FB zaczęły zalewać prośby o ocenę wierszy
i opowiadań tworzonych przez młodych
twórców. Teraz jednak mowa była nie o spotkaniu, do którego jakoś tam się
przekonałam, a raczej o wieczorze z tzw. "prawdziwego zdarzenia". Z
widownią, lektorami, oprawą muzyczną.
Poziom paniki opadł zaraz na
początku planowania całego wydarzenia, kiedy przekonałam się, jak wielką
dowolność dostaję od Gimnazjum im. Ziemi Nadnoteckiej i Organizatorek. Od momentu, w którym okazało się że wieczorek będę dzielić z p.
Edwardem Henka, czytaj: nie będę sama na świeczniku, wizja wieczorku zaczęła mi
się bardzo podobać.
Wieczorek zaplanowany na 3 marca 2016 na godz. 17:00 zaczął się recytacją mojego ulubionego wiersza: 670 autorstwa Emily Dickinson w tłumaczeniu S. Barańczaka.
670
Nie trzeba być Komnatą — aby w nas straszyło —
Lub nawiedzonym Domem -
Nie ma Wnętrz straszniejszych niż Mózgu,
Korytarze kryjome —
Ileż bezpieczniej — o Północy
Ujrzeć Upiora przed sobą
Niż spojrzeć w twarz własnym — wewnętrznym —
Pustkom i Chłodom.
Prościej gnać przez widmowe Opactwo,
Gdy hurgot Głazów nas goni —
Niż stanąć z sobą do walki -
Bez Broni —
Własne Ja — gdy się zaczai
Za Samym Sobą —
Przerazi bardziej niż Morderca
W pokoju obok.
Ciało — wyciąga Rewolwer —
Drzwi ryglują trzęsące się ręce —
Przeoczając potężniejsze Widmo —
Lub nawet Więcej —
| Anna Chalasz |
| Edward Henka |
Zarówno ja, jak i p. Henka dostaliśmy następnie chwilę na opowiedzenie o sobie, by przejść do najważniejszego tj. odczytu wierszy, które dla pogłębienia dialogu między "bohaterami wieczoru" odczytywano naprzemiennie. Nie jestem obiektywna co do jakości odczytów, bo słyszenie interpretacji własnych prac jest dla mnie wydarzeniem nie do opisania. Młodzież na pewno przyłożyła się do zadania, swoimi wystąpieniami budując niesamowitą atmosferę.
Podczas przerwy przy kawie i cieście nawiązało się
kilka ciekawych rozmów, a uczennice zadały mi kilka pytań w ramach szkolnego
projektu. Serdeczny odbiór pozwolił mi zapomnieć, że jestem w centrum
zainteresowania.
| Widownia |
Po przerwie powróciły wiersze, odczytywane przy
zapadającym zmroku. w ramach
niespodzianki dla słuchaczy odczytano również dwa wiersze Marcina Panuś, które
spotkały się z bardzo ciepłym przyjęciem. Na koniec odczytów zorganizowano mała zagadką dla uważnych
słuchaczy. Odczytano dwa wiersze i
poproszono widownię o wskazanie autorów. Widownia jednogłośnie i poprawnie
rozgraniczyła style.
Prawie na sam koniec o głos poprosił p. Henka, który odczytał jeszcze dwa swoje wiersze i
próbował zachęcić widownię do wspólnej interpretacji.
| Gimnazjaliści czytający wiersze |
Wszystko wskazuje
na to, że to nie ostatnie spotkanie tego typu, organizowane przez
wspomniane Gimnazjum. Będę trzymać rękę
na pulsie i relacjonować.
Co warto podkreślić to próba pokazania, że w małych społecznościach
również są ludzie posiadający pasję, których dobrze jest promować nie tylko ze
względu na ich osiągnięcia. Jak już
podkreśliłam nie uważam bowiem by moje teksty były specjalne, wyjątkowe. Akcje
tego typu pokazują osobom niepewnym siebie, że na drodze do realizacji marzeń, planów, pasji
stoi tylko jedno: przeświadczenie osoby, że nie warto, bo się nie uda. Jeśli
znajdzie w sobie siłę by to przełamać - może wszystko.
Pozdrawiam
Ania- Księganna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz