Mierząc odległość
Czasem sięgając po jakąś powieść nie spodziewam się za wiele. Uprzedzam
się patrząc na okładkę, czytając opis, a nawet przez brzmienie tytułu.
Najprościej mówiąc powieści obyczajowe czytam nieczęsto z obawy przed
schematycznością i klimatem zaczerpniętym prosto z "Mody na sukces".
Kiedy pojawiła się możliwość przeczytania Horyzontów uczuć uznałam,
że branie ich do recenzji nie jest najlepszym pomysłem. Skoro zazwyczaj
unikam takich książek jak miałabym się obiektywnie wypowiedzieć.
Niemniej zdecydowałam się. Nie wiem co mną kierowało, to teraz nie ma
już znaczenia. Ważniejsze jest to, jak bardzo książka przypadła mi do
gustu. Najpierw jednak poświęcę chwilę i postaram się przybliżyć
fabułę (bez strachu: spoilerów nie będzie). W tym miejscu przestrzegam
przed czytaniem opisów z okładki, szczególnie tego na tylnym
"skrzydełku". Niebezpiecznie ociera się o zaspoilowanie niemal całej
akcji.
Na kartach powieści śledzimy losy kilku kobiet w różnym wieku. Matylda,
Iwona, Zoja, Aldona, Dorota. Każda z życiorysem pełnym wydarzeń, o
których wolałby zapomnieć, a jest to niemożliwe chociażby ze względu na
rodzinę. Śledzimy losy kobiet stawianych ciągle przed koniecznością
podejmowania decyzji, które nie są ani miłe, ani łatwe, ale to nie
zmienia faktu, że będą konieczne, aby bohaterki nauczyły się dbać
również o siebie. Co ciekawe autorka nie skupia się tylko na kobietach.
Wśród bohaterów umieszcza również Ryszarda, opiekującego się Antosiem,
Roberta - męża Iwony oraz Piotra, który jest synem Matyldy.
Splot wydarzeń doprowadza bohaterów do pojawienia się w Pobierowie,
gdzie Matylda łączy prowadzenie pensjonatu z funkcją sołtysa. Razem z
nią obserwujemy gości pensjonatu i zastanawiamy się jak pomóc w
rozwiązaniu dręczących ich problemów.
Autorce udaje się stworzyć ciepłą opowieść o relacjach rodzinnych.
Kładzie duży nacisk na rolę, jaką w życiu człowieka odgrywa rozmowa i
zaufanie. W prostych słowach mówi o tym co najważniejsze, unikając w ten
sposób zbędnej patetyczności i wzniosłości. Kreowani przez nią
bohaterowie to ludzie, wśród których łatwo się odnajdziemy, których
zrozumiemy. Ponadto widać, że zna od podszewki dynamikę wiejskiego życia
i potrafi ją przenieść na karty powieści. Przykładem jest zachowanie
Jagusiakowej - jednej z bohaterek pobocznych, której zdawałoby się siostry bliźniaczki można ciągle
spotkać na polskich wsiach. Najprościej byłoby ją nazwać "moherowym
beretem", kobietą przekonaną, że o wierze i zasadach moralnych wie
więcej niż Bóg, w którego, jak utrzymuje, wierzy. Z początku trudno nie
oburzać się na jej zachowanie, ale i w jej przypadku jesteśmy
sprowadzani na ziemię z góry stereotypów. Jak kończą się losy bohaterów,
których jedne wakacje złączyły w grupę zależnych od siebie osób? Tego
oczywiście nie zdradzę. Powiem natomiast, że książkę polecam serdecznie.
Nie jest ciężka, skomplikowana, a skończenie jej w jeden wieczór nie
powinno stanowić większego problemu. Czytelnik za poświęcony czas
dostaje w zamian przeświadczenie o miło spędzonych godzinach.
Oczywiście nie mogę powiedzieć, że książka jest w pełni bez wad. To
dalej pozostaje powieść obyczajowa, od której nie można wymagać
skomplikowanej fabuły, wielkich zaskoczeń. Po prostu ich tam nie ma, ale
nie uważam tego za wielki minus powieści. Owszem dość szybko jesteśmy w
stanie przewidzieć niektóre wątki, jednak dzięki "smaczkom" wplecionym w
fabułę czytelnik nie odczuwa permanentnej irytacji. Warto zaryzykować,
nawet jeśli tak, jak ja zazwyczaj obchodzicie obyczajówki szerokim
łukiem.
Jeśli o mnie chodzi ucieszyłam się czytając historię pełną przekonania,
że dobro i życzliwość to nie tylko utopia. One są możliwe i w ogólnym
rozrachunku opłacalne. Co najważniejsze wcale nie trzeba się po nie
wybierać na drugi koniec świata, ponieważ cytując autorkę "prawdziwa
pielgrzymka liczy sobie czterdzieści centymetrów. Tyle dzieli serce od
rozumu." Myślę, że "Horyzonty uczuć" warto przeczytać by sobie to
uświadomić, a także sprawdzić na jakim etapie tej podróży jesteśmy my
sami. Może się przecież okazać, że jeszcze nawet nie ruszyliśmy w drogę.
Polecam!
Recenzja napisana we współpracy z E- Magazynem HORYZONT
Za książkę dziękuję autorce!
Po więcej informacji o Dorocie Schrammek zajrzyj na jej profil na Facebooku!
Pozdrawiam
Ania - Księganna

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz