Brandon Sanderson: Dusza Cesarza
Zadowolony klient kontra człowieczeństwo
Brandon
Sanderson. Pisarz podbijający swoimi
pomysłami świat fantastyki i punkt obowiązkowego zapoznania dla każdego fana
gatunku. Można lubić, można nie lubić, ale jednego odmówić mu nie można.
Kozackiej wręcz wyobraźni do światów jakie tworzy, ZAWSZE są logiczne, wyjaśnione i wiarygodne. Jeśli dodamy
do tego przyzwoitych, godnych przywiązania bohaterów i wciągającą fabułę otrzymamy bestseller. I to
nie taki sukces widmo, nadrukowany na okładce zaraz obok "polecajki"
podpisanej znanym nazwiskiem. Proza tego pana ma rzesze oddanych fanów, na
które sobie w pełni zasłużyła.
Dusza cesarza to niewielki utwór. Liczy sobie 104 strony i być może rozmiarem zniechęci czytelników
wymagających rozbudowanej, szczegółowej fabuły, ale nie sięgając po tę książkę
popełnią błąd. Bo pomimo mizernej objętości dostajemy historię śledzoną z
zapartym tchem, pełną zwartej akcji, ale też życiowej mądrości.
Domyśleć sie nietrudno, że nie
mogę zbyt wiele powiedzieć o samej fabule. Bardziej nawet niż nie mogę nie chcę,
mam bowiem wrażenie, że zepsułabym zabawę.
Shai
jest Fałszerzem i to piekielnie dobrym. Gdyby
nie to, że jej zajęcie uważanie jest przez rządzących za przestępstwo i splugawienie
sztuki, życia i świata ogółem mogłaby rozwinąć skrzydła i pokazać co potrafi
tak naprawdę. Gwoli szczerości mogłaby to zrobić nawet bez społecznego
przyzwolenia. Nie raz kopiowała przecież przedmioty i ma świadomość, że tylko
ona wie, że to kopie. Jest jednak pewna trudność, której nawet jej umiejętności
nie zdołają przezwyciężyć. Siedzi w więzieniu.
Siedzi w nim bez swoich pieczęci, dzięki którym pracuje i mogłaby nawiać.
Kombinuje oczywiście jak się uwolnić (nie pogodzi się przecież z porażką), ale prawda jest jedna. Niedługo
zginie.
W tym oto momencie życia dostaje
propozycję, która wystawi na próbę posiadane przez nią zdolności. Co gorsza
Shai wie, że powodzenie będzie cudem. Z głowy nie może jednak wyzbyć się myśli,
że zyska sporo szans na ucieczkę.
Wiem.
Opis enigmatyczny i w zasadzie niczego nie wyjaśnia, ale uwierzcie mi, że dla
wrażenia z lektury lepszy jest ten niż
znajdujący się na tyle okładki spoiler GIGANT. Dodam jeszcze może, że lubimyczytać podaje, że Dusza cesarza to
dodatek do Elantris. Nie mam pojęcia czy czytanie tej nowelki spojleruje fabułę, nie sądzę jednak by tak było. Wznowienie opowiadanka wyszło już, a
wznowienie Elantris, na które czekam, bo ma zawierać jakieś dodatkowe,
niepublikowane w pierwszej edycji materiały planowane jest dopiero na połowę
września. Optymistycznie wierzę w
używanie mózgów przez koleżanki i kolegów z MAG-a. Skoro wznawiają Sandersona w takich edycjach
wiedzą, że jest dobry i nie zrobiliby takiej wtopy. Jeśli wiecie coś więcej na
temat powiązań pomiędzy Elantris, a Duszą cesarza czekam na Was w komentarzach. Będę wdzięczna jeśli
oświetlicie mi kagankiem wiedzy mój
czytelniczy padół.
O czym warto wspomnieć Dusza... jest świetnym
przykładem na to, czym tak naprawdę jest fantastyka. Pod fasadą zdolności
umiejętności i momentami oderwania od realizmu kryje się opowieść o posiadaniu
i utracie. Pazerności i polityce. A przede wszystkim charakterze człowieka,
którego nie powinniśmy do końca oceniać. Nigdy nie wiemy co leży u podstaw
zmian, jakie się dokonują w otaczających nas ludziach. Być może zamiast słusznej
w naszej opinii reprymendy, lepsza będzie po prostu obecność.
Ludzie zmieniali się powoli, w miarę upływu czasu.
Nie robili jednego kroku, po którym nagle znajdowali się w zupełnie nowym
miejscu. Najpierw schodzili odrobinę ze ścieżki, by ominąć kamienie. Przez
jakiś czas szli wzdłuż niej, ale później odchodzili nieco dalej, by kroczyć po
miękkiej ziemi. A później w ogóle przestawali zwracać uwagę i oddalali się
coraz bardziej. Aż wreszcie trafiali do niewłaściwego miasta i zastanawiali się,
czemu drogowskazy ich nie ostrzegły.
Na niewielu stronach Sandersonowi
udało się umieścić opowieść skłaniającą do przemyśleń, a także doprowadzić do
sytuacji, w której czytelnik żałuje, że nie ma możliwości dowiedzenia się co
dalej. Uprzedzam pytania: Elantris jeszcze nie czytałam.
Czy
polecam? Bardzo! Dusza cesarza trafia na listę
moich ulubionych książek, którą notabene niedługo umieszczę na blogu. Naprawdę
warto poświęcić te okładkowe 19 zł, a w dyskontach nawet jeszcze mniej oraz
godzinę czasu na zapoznanie się z tą historią. Nie pozostanie dłużna. Dodam
jeszcze tylko, że właśnie tą książką wróciłam do czytania z przytupem, jakiego
dawno nie miałam.
Pozdrawiam
Ania
- Księganna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz